książki czytane nocą
Kategorie: Wszystkie | Artykuły | Eseje | Opowiadania | Poezja | Publikacje | Recenzje | e-booki
RSS
piątek, 24 lutego 2017

Beata Zdziarska Zagubiony szlak, Szara Godzina 2016

 

Pomysłem na książkę było umieszczenie trzech przypadkowych osób w zagubionym w Bieszczadach schronisku. Wszyscy troje ciągną za sobą niezałatwione sprawy, gdy trafiają do jednego domu. Gospodarz przyjmuje ich godnie, gdyż jest to akurat wigilia, i nakłania do zwierzeń. Każde z nich opowiada więc swoją historię. Są to trzy, oderwane od siebie opowieści, każda inna, ale jednakowo przepełniona emocjami.

Paweł próbuje sprostać wymaganiom stawianym przez otoczenie młodym mężczyznom. Powinien założyć rodzinę, mieć dziecko, dobrą pracę, kredyt. Tymczasem mieszka z żoną w maleńkiej kawalerce. Presja ze strony bliskich jest coraz większa. Wreszcie trafia się okazja – awans w pracy, wyższa pensja i zakup wymarzonego większego mieszkania. Żona jest wniebowzięta. Tylko Paweł ma poczucie, że właśnie założył sobie na szyję pętlę, która będzie się zaciskać coraz mocniej, aż wreszcie go udusi. Pracuje coraz więcej i więcej, nie mając czasu na życie. Los jednak ma dla niego nieprzewidywalny scenariusz. Będzie musiał stracić wszystko, by spróbować odnaleźć siebie.

Druga narratorka, Marta, przeżywa rodzinny dramat. Urodziła się jako siostra bliźniaczka. Ale to Maria była tą ładniejszą, zdolniejszą, lepiej traktowaną z rodzeństwa. Zawsze stawiano ją na wzór. Podczas gdy Marta stała z boku, w tle. W domu, w szkole i potem, w dorosłym życiu. Dziewczyna odczuwała do siostry wyłącznie nienawiść. Szczególnie gdy ta krzywdziła ją bezmyślnie, odbierając jej zdobyte z wielkim trudem okruchy szczęścia. Trudna relacja z siostrą skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy doszło do tragedii. A ponieważ słowa i myśli mają moc sprawczą, nie da się ich cofnąć, wówczas rodzi się poczucie winy. Zgorzkniała bohaterka dochodzi w końcu do smutnego wniosku:

„Wtedy osiągnęłam pełnię szczęścia, całkowite zadowolenie. Dzisiaj wiem, że powinniśmy obawiać się tego stanu, który jest zbyt doskonały  w niedoskonałym świecie. Im więcej szczęścia, tym szybciej umyka i przychodzi nieszczęście. To chyba wprost proporcjonalna zależność. Stoicy mieli rację, twierdząc, że najważniejsza jest stabilność umysłu i panowanie nad emocjami. Jeśli człowiek przyswoi sobie tę sztukę, to życie stanie się ciągłością. Nie ma radości, nie ma cierpienia. Jest constans.”

Harmonii w życiu szukał także trzeci z opowiadających – niedoszły ksiądz Jan. W młodości czuł powołanie, jednak okazało się, że to nie jest właściwa dla niego droga. Odszedł z seminarium i najzwyczajniej w świecie zakochał się. Wszystko zdawało się układać znakomicie. Wspólne studiowanie, studencka działalność opozycyjna, wreszcie romantyczny ślub i dorosłe życie. Jednak i tu los pokazał, że ma inny scenariusz. Tym razem na drodze do szczęścia stanęła sytuacja polityczna w kraju. Wszystko się rozpadło. Pozostał żal i poczucie straty.

Powieść Beaty Zdziarskiej udowadnia, że każdy nosi ze sobą bagaż niezwykłych doświadczeń, ale dopiero opowiedzenie o nich przynieść może ulgę. Wypowiedziana historia przestaje należeć wyłącznie do narratora, staje się dobrem wspólnym i jako taka staje się łatwiejsza do zmierzenia się z nią. Zagmatwane nieco zdanie, ale chyba oddające sens opowiadanych w książce historii.

 

 

 

 

 



11:16, catarina78 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 lutego 2017

Joss Stirling Droga do Misty, Akapit Press 2016

 

Misty jest naznaczona niezwykłym darem – nie potrafi kłamać, ale to nie wszystko. W jej pobliżu także nikt nie może mówić nieprawdy. Gdziekolwiek się znajdzie, wszyscy muszą być absolutnie szczerzy. Dziewczyna ma przez to sporo kłopotów. Szczególnie wśród rówieśniczek, którym mówi prosto z mostu jak wyglądają i co o nich myśli. Otoczenie musi to jednak akceptować, bowiem posiadanie dziwacznych darów to nie taki znowu przywilej. Cała liczna rodzina bohaterki „coś” takiego posiada. A to dar przenoszenia przedmiotów, a to czytanie w myślach, przewidywanie przyszłości, czytanie przeszłości czy ukrywanie różnych rzeczy. Takich osobników nazywa się w książce „sawantami”. Trochę mylące pojęcie, gdyż tym samym słowem określa się osoby niepełnosprawne intelektualnie, za to obdarzone jakimś ponadprzeciętnym talentem. Zwykle są to chorzy na autyzm, nie potrafiący poradzić sobie samodzielnie w codziennym życiu, za to świetnie grający na instrumentach czy liczący z biegłością kalkulatora. Tutaj bynajmniej nikt nie jest upośledzony, a wszyscy piękni i inteligentni.

Przeznaczeniem sawantów jest odnalezienie swojej drugiej połówki, tak zwanej „przeznaczonej”. Jest to osoba spłodzona w tym samym momencie, co zawęża zakres poszukiwań do kilku milionów ludzi. Ale od czego są niezwykłe dary? Ciocia Misty potrafi kojarzyć takie pary, nawet jeśli dzielą ich setki kilometrów. Tak właśnie robi w przypadku kuzyna Misty – znajduje mu dziewczynę w RPA. Uriel leci więc razem z Misty do Afryki Południowej, by poznać ukochaną. Misty ma mu pomóc dzięki swojemu niezwykłemu darowi, a przy okazji skorzystać z wakacyjnego wypoczynku. Oczywiście nie ma pojęcia, że i na nią czeka „ten jedyny”. Po serii perypetii związanych z zagadką kryminalną (sawanci dzięki swoim darom pomagają FBI w prowadzeniu śledztw), wszystko kończy się w dość zaskakujący sposób.

Autorka połączyła lekką powieść fantastyczną dla dziewcząt z wątkami sensacyjnymi. Otóż na całym świecie ktoś morduje sawantów, nie zostawiając żadnych śladów. Ludzie po prostu umierają w niewyjaśnionych okolicznościach. W bardzo pokrętny sposób okazuje się, że ma to bliski związek z przeznaczonym Misty cudownym chłopakiem. Pojawi się więc nie tylko rodzące się uczucie między dwojgiem młodych ludzi, ale i poważne zagrożenie życia połączone z szukaniem seryjnego zabójcy. Taki mariaż Kryminalnych zagadek i przygód rodem z High School. Dla fanów twórczości Joss Stirling zapewne prawdziwa uczta, dla pozostałych – cóż, niewiarygodny stek bzdur. Lekturze należy się oddać bezrefleksyjnie, ciesząc się chwilami rozrywki. I tyle.



10:38, catarina78 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »

Suzy Becker Katarzyna jak sprężyna, Akapit Press 2016

 

Katarzyna chodzi do czwartej klasy. Posiada listę przyjaciółek i mocno wypełniony plan zajęć. W domu ma jeszcze dwie siostry – czternastoletnią i czteroletnią. Do tego zwariowanego psa i zapracowanych rodziców – tata pisze powieść, a mama jest prawniczką. W takim otoczeniu nie sposób się nudzić. Zbliżają się dziesiąte urodziny bohaterki, która zamierza zaprosić na wspólne nocowanie dziesięć ulubionych koleżanek. Problem w tym, że jej nadopiekuńcza mama uparła się, by do listy dopisała nielubianą w klasie Norę. Dziewczynka do sympatycznych nie należy, skoro przez poprzednie trzy lata nie zdołała się z nikim zaprzyjaźnić. By „wkręcić” się do towarzystwa mama zapisuje ją do harcerstwa, z którym Kasia wiąże bardzo ambitne plany – pragnie zostać zastępową. W szkole z kolei marzy o jednym – chce przewodniczyć sekcji fletów w szkolnej orkiestrze. Jaki jest jej zawód, gdy okazuje się, że będzie to robić, ale wspólnie z Norą… Dzielna Katarzyna podejmuje wyzwanie zaprzyjaźnienia się z trudną w obyciu dziewczynką.

Życie dziesięciolatki nie jest lekkie. Dobrze, że chociaż ma poczucie humoru i potrafi z uśmiechem wybrnąć z różnych sytuacji. A dzieje się tu naprawdę wiele. Choć są to zwyczajne codzienne zdarzenia, to zostają opisane jako wyjątkowe i bardzo niesamowite. Czytelnik chichocze co drugą stronę. Nawet ten już dorosły…

Atutem książki są autorskie rysunki, które nie są tylko ilustracjami, a uzupełnieniem samego tekstu. Dzięki nim książka zyskuje na atrakcyjności.

Jedna z fajniejszych książek dla dziesięciolatek jakie przybyły zza Oceanu. Pokazująca jak w praktyce funkcjonuje amerykański system edukacyjny. Dzieciaki mają dokładnie wypełniony plan zajęć, także w weekendy. Grają w orkiestrach, uprawiają sporty, biorą udział w zawodach, chodzą na zbiórki harcerskie, organizują imprezy, bale. Jednym słowem – są niezmiernie aktywne. Nie ma tu bezczynnego oglądania telewizji, grania na tabletach. Po prostu nie ma na to czasu. Przy wszystkich tych obowiązkach dzieciaki wcale nie wydają się przemęczone. Nie nudzą się i nie marudzą. Dla polskich dzieci książka może stanowić świetny materiał porównawczy. Poszczególne lekcje opisane są w sposób nie tylko zabawny, ale przede wszystkim wiarygodny. Dowiedzą się, jak są prowadzone zajęcia, czego uczą się ich rówieśnicy, jakie wymagania się im stawia. Dobrze by było, by nasz system edukacji poszedł w stronę rozwijania prawdziwych zainteresowań młodych ludzi, a nie tylko wbijania im do głowy wiedzy.



10:37, catarina78 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lutego 2017

Barbara Freethy Złote kłamstwa, Wydawnictwo Bis 2016

 

Znaleziony na strychu starożytny posążek chińskiego smoka stanowi koło napędowe powieści. Wszystko się wokół niego toczy. Nic dziwnego, ma przecież niezwykłe właściwości. Riley pomaga swojej babci sprzedać znalezisko, którym interesują się niemal wszystkie domy aukcyjne w mieście. Wybierają jednak Dom Hathaway, który słynie z wyjątkowego traktowania klientów. Jakie jest zdumienie obojga, gdy pozostawiony do wyceny artefakt ginie już następnego dnia. Rozpoczyna się coś na kształt śledztwa. Riley chce odnaleźć wartościowy przedmiot, córka Hathawaya pragnie się dowiedzieć, co stało się z jej ojcem, który zaginął razem ze smokiem. Sprawa zatacza coraz szersze kręgi, gdy okazuje się, że smoki były dwa. I tylko oba mogą otworzyć kasetkę ze skarbem. Oczywiście między Paige Hathaway i Rileyem rodzi się uczucie, jakże by inaczej. Co prawda, nie ułatwi im to podejmowania decyzji w kwestiach rodzinnych, ale stanie się wstępem do gorącego romansu.

Nad posążkami ciąży klątwa, by tego było mało. Zatem znajdą się ludzie, którym zależeć będzie na ich odzyskaniu i przekazaniu z powrotem rządowi Chin, by smoki już więcej nie przynosiły pecha. Trochę to mało wiarygodne wszystko i w zasadzie przewidywalne. Skarb nie jest wcale aż takim skarbem. Jego główna rola polega przede wszystkim na skłócaniu ze sobą przyjaciół i członków rodziny.

Niestety, powieść napisano zgodnie z zasadami sztuki pisarskiej. Początek do zawiązanie akcji, środek – perypetie, a koniec – rozwiązanie poplątanych wątków i wyjaśnienie całej fabuły. Jak kogoś znudzi środek, może przeskoczyć na koniec i chyba niewiele straci. Akcja trwa zaledwie kilka dni, zatem dosyć szybko wszystko się wyjaśnia. Rodzina dorobiła się na kłamstwach i oszustwach, teraz będzie musiała się do wszystkiego przyznać. Ale sprytnie wymyślają zgrabną wymówkę. Taki styl prowadzenia interesów. Dobrze, że chociaż Riley i Paige znaleźli miłość. Chociaż im cała afera wyszła na dobre.

To taki niby kryminał z wątkiem miłosnym. Bohaterów połączyły zabytkowe posążki, choć równie dobrze mogły to być obrazy, zestawy obiadowe lub komody. Co za różnica.

 

 



10:34, catarina78 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »

Adam Lang Nagroda pocieszenia, Wydawnictwo Literackie 2016

 

„Kiedy jest się dorosłym, ma się na koncie tyle wspomnień, że można by do końca życia opowiadać. Oczywiście pod warunkiem, że znalazłoby się frajera, który chciałby nas słuchać.” Adam Lang postanowił jednak spróbować. Czy znajdzie frajerów, chcących wysłuchać jego opowieści, tego nie wiadomo. Powieść jest zapisem roku życia bohatera, choć tak naprawdę akcja wychodzi poza ten zamknięty okres. Wracamy wspomnieniami do czasów liceum. Tam to rozgrywają się życiowe dramaty, mające wpływ na całe dorosłe życie.

 

Autor nieco nas oszukuje, udając, że to nie jego wspomnienia, dystansuje się, jakby obawiał się odsłonięcia prawdy. Ale chyba łatwo się domyśleć, skąd czerpał inspirację. Czytamy coś w rodzaju pamiętnika Kuby Bełskiego. Chłopak ma poczucie humoru i dystans wobec rzeczywistości. Potrafi krótko i trafnie scharakteryzować poznawane w szkole osoby, co sprawia, że lepiej zapadają w pamięć.

 

Bohater jest nieco zagubiony w nowej, licealnej rzeczywistości. Miota się między pokładanymi w nim nadziejami ze strony rodziców, własnymi zainteresowaniami a oczekiwaniami rówieśników. Bardzo szybko zdobywa zaufanie i chyba przyjaźń szkolnego idola – kapitana drużyny koszykarskiej – Trotyla. Chłopak ma wszystko – męską krzepę, luz i powodzenie u dziewczyn. Kuba żyje w jego cieniu, żywiąc się tym, co już nie podoba się idolowi. Nawet zaczyna trenować koszykówkę, byle być bliżej, grzać się w jego słońcu, mieć dostęp do najfajniejszych dziewczyn. I można tak przeżyć całe lata, gdyby nie uczucia, które rodzą się w sercu Kuby, zwanego Kubłem. Z jednej strony męska przyjaźń, a z drugiej uczucie do dziewczyny Trotyla. Strach przed utratą przyjaźni sprawia, że Kuba nie mówi otwarcie o swoich rozterkach, zadowalając się inną dziewczyną. W ten sposób krzywdzi siebie, ją i prawdziwą miłość. Jak się okazuje, konformizm nie zawsze popłaca, a złamane serce trzeba będzie leczyć całymi latami.

 

Tak, to książka o miłości, ale dla chłopaków. Wiele mówi o blaskach i cieniach braterskiej przyjaźni i zawiedzionych uczuciach. Nie wprost, ale z pewnością dosadnie przekonuje o tym, że nie warto marnować najlepszych lat młodości na ukrywanie się z uczuciami. Jest co prawda nadzieja na nagrodę pocieszenia, ale nigdy nie ma na nią gwarancji. Poza tym, może być już za późno. Wkraczanie w dorosłość nigdy nie było łatwym procesem. Ta książka stanowi tego dowód.

 

 



10:34, catarina78 , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 110