Menu

Katarzyna Krzan

Blog autorski: książki czytane nocą

Magdalena Niebrzydowska Jak ukryć dziurę w ścianie

catarina78

Magdalena Niebrzydowska Jak ukryć dziurę w ścianie, Papierowy motyl 2017

 

Eksperymenty literackie bywają udane i nieudane, wiele zależy od odbioru. Za każdym razem jednak są ryzykowne dla Autora. Magdalena Niebrzydowska ryzyka się nie bała, podjęła je, prezentując zbiór opowiadań zaskakujących nie tylko formą, ale i tematami.

 

Zaczynamy od zwierzeń byłej szlachcianki, która tłumaczy się przed sobą i potencjalnym dziedzicem majątku z upadku. Słyszymy tylko jej słowa, wypowiadane specyficzną gwarą, mieszaniną języka dworskiego i pospolitego. To przejmujący obraz życia w opuszczeniu, na zgliszczach dawnej świetności, ale mimo to z nadzieją na poprawę.

 

Świat Autorki jest jednak bardziej złożony, bowiem już za chwilę czytamy maile doktorantki, piszącej pracę na temat wpływu Spiruliny Platensis podawanej w paszy krowom na właściwości zdrowotne mięsa wołowego. Dziewczyna pisze do bliskiej przyjaciółki o swoich doświadczeniach, pracy naukowej, co przeplata opisem spotkań z pewnym chłopakiem. O tym, jak zawrócił jej w głowie świadczy postępujący upadek zasad gramatyczno-ortograficznych i coraz większy chaos w korespondencji.

 

Trzeci tekst to… litania do Matki Boskiej, przeplatana chaotycznymi myślami modlącej się kobiety. Wplata w modlitwę relację z bieżących wydarzeń, lęki, prośby i nadzieje. Całość tworzy oryginalny zapis wewnętrznego monologu.

 

Kolejne opowiadanie robi jeszcze większe wrażenie – to list matki niepełnosprawnej dziewczynki, opis jej dziwactw i reakcji otoczenia. Matka marzy o tym, by jako dorosła osoba, córka nauczyła się chodzić w butach na wysokich obcasach.

 

Reporterski styl i umiejętność słuchania najwyraźniej objawia się jednak w opowiadaniu „Mute buton”, w którym konsultant telefonii komórkowej okazuje się być zagorzałym kibolem. Między rozmowami z klientami opowiada o kulisach kibolskiego życia. W opowiadaniu „Ławka” z kolei poznajemy wielbicieli rapu. Tekst został jednak ocenzurowany ze względu na wulgarny język…

 

Poznajemy jeszcze samotnego wdowca, w którym odradzają się potrzeby miłosnych podbojów, a cielesna chuć bierze nad nim górę.

 

Opowiadanie w kształcie wijącej się rzeki nie jest łatwe w czytaniu przez odwrócony tekst, ale stanowi ciekawy zabieg graficzny, który świadczy przede wszystkim o oryginalności Autorki.

 

Czytelnik znajdzie tu także baśń o pradziadku, który brał udział w wojnie. Jest także opowieść pisana charakterem pisma dziecka o fascynacji śmiercią i bardzo trudny w odbiorze tekst pisany mieszaniną fonetycznego angielskiego i polskiego przez dziewczynę z high school.

 

Opowiadania Magdaleny Niebrzydowskiej dowodzą jej literackiego słuchu, umiejętności przekładania zasłyszanych i zmyślonych opowieści o ludziach na język literatury. Autorka nie unika błędów, literówek, przeinaczeń, nie boi się braku poprawności, łamania reguł, eksperymentów graficznych, fonetycznych i zabaw z fontami. Forma może czasem przesłaniać treść i być nieco męcząca w odbiorze, ale także staje się dowodem na to, że literatura nie musi być skostniała, jest w niej jeszcze wiele do zrobienia, pokazania.

 

Dziękuję Autorce za te teksty. Świadczą o tym, że jest jeszcze miejsce na oryginalność, pomysłowość, że można pisać unikając schematów i łatwych sztampowych rozwiązań.

 

© Katarzyna Krzan
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci